Co robi, krok po kroku
Pięć kroków, a narzędzie nazywa każdy z nich po zakończeniu, żeby awarię można było przypisać. Pobiera adres i podaje otrzymany kod statusu. Wyciąga czytelny tekst, odrzucając nawigację, oprawę i znaczniki, i podaje, jaka część dokumentu przetrwała. Dzieli ten tekst według własnej struktury H2 i H3 strony, a nie co N znaków — dzięki temu fragment przychodzi z nagłówkiem, który go nazywa. Wektoryzuje każdy fragment. Potem grupuje je według podobieństwa cosinusowego, na medianie samej strony, więc grupy opisują tę stronę, a nie ustalony próg.
Dzielnik, model wektoryzacji i limit fragmentów są te same, które płatny produkt uruchamia na produkcji. Demo na uproszczonym potoku schlebiałoby potokowi, który ma demonstrować, a najbardziej użyteczna liczba tego narzędzia — ile z długiej strony nigdy nie dociera do indeksu — istnieje tylko dlatego, że stosowany jest prawdziwy limit.
Bierze jeden adres i pokazuje te części strony, które maszyna naprawdę przeczyta, oraz te, które pominie.

Co znaczą te pięć liczb
Pasek to całe czytanie w pięciu liczbach, a każda psuje się inaczej.
Pobrano to kod statusu i host. Wyciągnięto to stosunek czytelnego tekstu do dokumentu: długa strona z niskim stosunkiem wysłała głównie nawigację i dla każdego systemu wyszukiwania jest stroną krótką. Podzielono to liczba fragmentów i liczba znaków w nich. Zwektoryzowano to liczba wektorów i ich szerokość. Zgrupowano to liczba grup, w które wpadły fragmenty, i ile z nich to powtórzenia.
Jedna wielka grupa znaczy, że strona mówi to samo wiele razy — cienka dla systemu wyszukiwania, jakkolwiek dokładna wydaje się redaktorowi. Kilka grup po jednym fragmencie to problem odwrotny: strona ciągle zmienia temat i nie daje niczego całego do zacytowania.
Jak użyć tego na własnej stronie
- Przepuść stronę, na którą już się pozycjonujesz, i przeczytaj najpierw stosunek wyciągniętego. Jeśli jest niski, strona odrzuca tekst główny, a nie oprawę — i żadne przepisywanie tego nie naprawi.
- Znajdź fragment, w którym mieszka twoja odpowiedź. Jeśli leży poza limitem, lekarstwem jest podniesienie go wyżej albo podział strony, a nie dodanie słów.
- Zadaj stronie pytanie, którego odpowiedź znasz, i sprawdź, czy najwyższy fragment to ten, który ją zawiera. To najbliższa rzecz do zobaczenia, jak model decyduje, do czego służy twoja strona.
- Zmień jeden nagłówek i przepuść ponownie. Tekst nagłówków wykonuje pracę wyszukiwania, a to najszybszy sposób zobaczenia, jak dużą.
Częste błędy
- Czytanie liczby grup jako oceny. To opis jednej strony, nie nota na dziesięć, a dwie grupy są słuszne dla strony o dwóch rzeczach.
- Traktowanie niskiego stosunku wyciągniętego jako problemu z tekstem. Zwykle to problem renderowania: tekst, który istnieje dopiero po wykonaniu JavaScriptu, nigdy nie był w dokumencie.
- Założenie, że fragmenty otrzymywane przez system wyszukiwania to te, które widzi czytelnik. Panel boczny, który czytelnik pomija, dla ekstraktora jest tekstem głównym.
- Oczekiwanie, że czytanie powie, czy asystent cię cytuje. Czyta jedną stronę osobno; cytowanie to pomiar w czasie na wybranych przez ciebie zapytaniach.
Czego nie powie
Nie powie, czy konkretny asystent ma twoją stronę w indeksie — tego nie widzi nikt poza tymi firmami. Nie porówna cię z konkurentem, bo to wymaga korpusu obu, a nie jednego adresu. Nie powie, czy jesteś dziś cytowany w odpowiedzi, bo to pomiar tygodni na zestawie zapytań, a nie własność jednej strony. I nie ocenia pisania: podaje decyzje, które podjął potok, a to inna rzecz niż to, czy strona jest dobra.
Rozpracowany przykład
Przewodnik cenowy na 4000 słów czyta się autorytatywnie i zwraca stosunek wyciągniętego 0,31, dwanaście fragmentów i jedną grupę. Stosunek mówi, że dwie trzecie dokumentu było oprawą. Jedna grupa mówi, że te dwanaście fragmentów są prawie identyczne — strona powtarza swoją obietnicę dwanaście razy. System wyszukiwania zapytany o ceny dostaje jeden z nich i nie ma żadnego powodu, by wolał tę stronę od innej. Lekarstwem nie są kolejne słowa, a dwanaście fragmentów, z których każdy odpowiada na inne pytanie.
Najczęstsze pytania
Czym to się różni od zwykłego audytu SEO?
Audyt SEO sprawdza, czy stronę można zindeksować i wypozycjonować. To sprawdza, czy można ją zacytować: co wyciąga przebieg wyszukiwania, jak ją dzieli i które fragmenty wypadają poza limit, który model naprawdę czyta. Fundament techniczny mają wspólny, a rozchodzą się na strukturze: audyt nagradza stronę, która zaspokaja zapytanie, a to nagradza fragment, który wytrzymuje wyjęcie ze strony.
Czy to ten sam potok, którego używa płatny produkt?
Tak — ten sam dzielnik, ten sam model wektoryzacji, ten sam limit fragmentów. Ma to znaczenie dla jednej liczby w szczególności: ile z długiej strony nigdy nie dociera do indeksu istnieje jako liczba tylko dlatego, że stosowany jest prawdziwy limit, a uproszczone demo pokazałoby stratę mniejszą niż prawdziwa.
Dlaczego moja strona dzieli się na tak mało fragmentów?
Zwykle dlatego, że ma mało nagłówków. Dzielnik cięcia idzie po własnej strukturze H2 i H3, więc długa strona napisana jako jeden ciągły wywód staje się kilkoma bardzo dużymi fragmentami, z których każdy system wyszukiwania musi wziąć albo zostawić w całości. Dodanie prawdziwych nagłówków to najtańszy sposób, by to zmienić.
Czy dużo grup znaczy, że strona jest dobra?
Nie, i nie ma tu dobrej liczby. Dwie grupy są słuszne dla strony o dwóch rzeczach i błędne dla strony o jednej. Diagnostyczne są skrajności: jedna wielka grupa znaczy, że strona się powtarza, a grupa na fragment — że nigdy nie trzyma tematu dość długo, by być cytowalna w którymkolwiek.
Ile to kosztuje i gdzie jest haczyk?
Nic, z limitem na odwiedzającego, żeby jedna osoba nie wydała dziennego budżetu — to limit częstotliwości, nie mur płatności, i bez konta. Ograniczenie, jeśli tak to nazwać, jest takie, że czyta jedną stronę naraz i nic nie mówi o tym, czy asystent odpowiada tobą.
Pytane na głos
powiedziane, nie wpisaneTen sam termin w słowach, których ktoś używa, mówiąc do asystenta, a nie wpisując je w wyszukiwarkę — napisane z sytuacji, dlatego każde pytanie nosi tę sytuację, z której wyszło.
Spójrz najpierw na stosunek wyciągniętego. Prawie zawsze odpowiedź jest taka, że tekst główny przewodnika to mniejszość dokumentu — nawigacja, bloki powiązanych artykułów i znaczniki to reszta — więc strona, która czyta się jak cztery tysiące słów, dociera jako osiemset. Narzędzie podaje ten stosunek, a żadne przepisywanie nie naprawia problemu renderowania.
Przepuść stronę przed i po, i zachowaj oba czytania. Liczba fragmentów, stosunek wyciągniętego i struktura grup zmieniają się widocznie, gdy zmieniają się nagłówki — i to jest „przed i po”, na które ktoś może spojrzeć. To dowód na czytelność strony, nie na ruch, i warto powiedzieć, na co dokładnie.
Tak. Bez konta, bez instalowania i bez karty, a jedno czytanie zajmuje około dwudziestu sekund. Wklej adres i przeczytaj pięć liczb na górze; szczegóły pod nimi są na wtedy, gdy będziesz przy biurku.